Jedzmy powoli

O przewodzie pokarmowym, dietach i zdrowym odżywianiu z dr n. med. Marcinem Orłowskim, gastroenterologiem rozmawia Emilia Dominiak

Gastrologia czy gastroenterologia? Który termin jest poprawny?

Mimo że oba terminy są bardzo często mylone i używane zamiennie, to gastroenterologia wydaje mi się właściwsza. Jeśli mówimy tylko o gastrologii, to ograniczamy się w zasadzie jedynie do okolic żołądka. Natomiast gastroenterolog interesuje się całym przewodem pokarmowym: przełykiem, dwunastnicą, jelitem cienkim i grubym, wątrobą, drogami żółciowymi, trzustką i oczywiście żołądkiem.

Z jakimi problemami przychodzą najczęściej pacjenci?

Obecnie dominują w zasadzie dwie grupy pacjentów, którzy mają najczęściej dolegliwości ze strony górnego odcinka przewodu pokarmowego. Pierwsza grupa cierpi na różnorodne niedomagania ze strony wątroby czy trzustki, wynikające z nieprawidłowego stylu życia, na przykład nadmiernego spożywania alkoholu bądź odżywiania się „śmieciowym” jedzeniem. Natomiast druga grupa to osoby, u których stwierdza się tak zwany zespół GERD, czyli chorobę refluksową przełyku związaną z nadprodukcją kwasu żołądkowego. Jest to już przypadłość cywilizacyjna.

Czy jest groźna?

Sama w sobie nie. Ale jeśli refluks utrzymuje się kilka czy kilkanaście miesięcy, oprócz dawania nieprzyjemnych objawów może prowadzić do poważniejszych schorzeń: zwężenia przełyku bądź pojawiania się dziwnych zapaleń płuc lub oskrzeli, a w konsekwencji do obturacyjnej choroby płuc. Dlatego w każdym przypadku, który nas niepokoi (nie tylko przy refluksie).

Jakie objawy powinny więc nas skłonić do wizyty u gastroenterologa? Na pewno bóle brzucha, utrzymująca się biegunka i wymioty... Ale czy coś jeszcze?

Ból brzucha, biegunka i wymioty są najbardziej oczywiste. Poza tym zgaga, niedokrwistość i nagłe chudnięcie pomimo normalnej diety. Zdarzają się także objawy, które zupełnie nie kojarzą nam się z przewodem pokarmowym, takie jak długotrwała chrypka czy kaszel, pozornie bez żadnej przyczyny. One również wymagają konsultacji.

A co z profilaktyką?

Według mnie jest to główna idea medycyny. W ten sposób jesteśmy w stanie ustrzec się przed wieloma chorobami. Co jakiś czas warto wykonać sobie podstawowe badania krwi i kontrolne USG brzucha. Jednak najważniejszym badaniem profilaktycznym, stosowanym w gastroenterologii, jest kolonoskopia. Pozwala na bardzo wczesne wykrycie raka jelita grubego, który pierwotnie może nie dawać żadnych objawów, a w początkowym stadium daje duże szanse na pełne wyleczenie. Uważam, że każdy człowiek około 50.–60. roku życia powinien mieć choć raz wykonane to badanie.

Niestety, nie należy ono do najprzyjemniejszych...

Z całą pewnością. Jest też badaniem dość obciążającym i mogącym powodować przejściowe dolegliwości bólowe. Ale nie zapominajmy, że jest bardzo potrzebne. Na szczęście można je przeprowadzić w znieczuleniu ogólnym, dzięki czemu poprawia się komfort pacjenta, który po prostu przesypia całą procedurę. Znieczulenie bezwzględnie polecam także osobom po jakichkolwiek zabiegach chirurgicznych w obrębie jamy brzusznej, z problemami kardiologicznymi oraz w podeszłym wieku.

A gastroskopia? Czy ją również wykonujemy profilaktycznie?

Tylko u osób, które w najbliższej rodzinie miały zdiagnozowane przypadki raka żołądka. U pozostałych tylko z jakiejś uzasadnionej przyczyny. Również jest dość nieprzyjemne (podczas wprowadzania wziernika do przełyku może wystąpić odruch wymiotny, odbijanie, ślinotok), ale nie należy się go bać. Gdy wykonuje je doświadczony lekarz, jest całkowicie bezbolesne i nie niesie ze sobą dużego ryzyka powikłań. Poza tym, tak jak w przypadku kolonoskopii, badanie prawie zawsze możemy wykonać w znieczuleniu ogólnym.

Pełna treść artykułu w najnowszym wydaniu "Żyj Długo".