Starość nie musi boleć

Z dr Żanettą Pankiewicz, psychogeriatrą, rozmawia Roman Warszewski

Geriatria to bardzo rzadka specjalność...

– Geriatrów jest rzeczywiście niewielu. Istnieje kilka powodów takiego stanu rzeczy. Po pierwsze – to bardzo trudna specjalizacja, łącząca w sobie wiele innych specjalności i nakładająca na to jeszcze swoje specyficzne wymagania. Wymaga także wielkiej cierpliwości, bo praca z chorym w podeszłym wieku przebiega znacznie wolniej niż z pacjentem z innej grupy wiekowej. Geriatria jest też specjalnością dość smutną – lekarz nierzadko towarzyszy na ostatnim odcinku życia swoich pacjentów. A to z oczywistych względów nie jest radosne. Często więc, jak ktoś ma do wyboru, czy zostać geriatrą, czy zająć się inną specjalnością, wybiera tę drugą możliwość.

Jest to sytuacja paradoksalna, bo społeczeństwo starzeje się w przyspieszonym tempie. Zapotrzebowanie na geriatrów rośnie i w przyszłości będzie rosnąć jeszcze bardziej...

– To prawda. Sytuację w niewielkim stopniu ratuje to, że wielu psychiatrów zostaje geriatrami. Składowa psychologiczna, czy wręcz psychiatryczna w schorzeniach wieku podeszłego jest bardzo duża. Szacuje się, że co najmniej 20 proc. osób w wieku podeszłym cierpi na przypadłości, które powinien leczyć psychiatra. Dzieje się często tak, że psychiatra, który leczy wiele osób starszych, po pewnym czasie odczuwa potrzebę dokształcenia się geriatrycznego. I będąc psychiatrą, specjalizuje się także w dziedzinie geriatrii.

To bardzo dobre połączenie?

– O tak, jest znakomicie, jeśli geriatra jest jednocześnie psychiatrą. Zresztą moja własna droga zawodowa jest podobna: jestem psychiatrą, który poprzez praktykę kliniczną stał się geriatrą, a właściwie psychogeriatrą.

Geriatra to po trosze pediatra, tylko, że – nazwijmy to tak – w drugą stronę...

– Trafne określenie. Pediatra de facto musi znać wiele specjalizacji: musi być internistą, laryngologiem, niekiedy okulistą. Geriatra podobnie. Musi on dysponować w miarę kompletną wiedzą z wielu dziedzin, bo nie może być tylko przekaźnikiem, który jedynie kieruje pacjentów do innych specjalistów. Musi potrafić pomóc w kwestiach laryngologicznych, internistycznych czy ortopedycznych. Dopiero gdy problem jest naprawdę poważny, geriatra kieruje chorego do innego specjalisty. Jak długo jest w stanie pomóc sam, tak długo to robi.

Z sukcesem?

– Często z sukcesem. Bo wszystkiemu temu towarzyszy podejście geriatryczne: więc przesycone cierpliwością i zrozumieniem oraz świadomością, że wielu dolegliwościom wieku starczego towarzyszy komponent psychiczny lub psychiatryczny.

Jaki?

– Przede wclTabCtrlszystkim depresja mająca podłoże w samotności i izolacji oraz otępienie, które może mieć podłoże depresyjne, ale często także czysto organiczne, wynikające z kłopotów z krążeniem i osłabieniem mikrokrążenia w mózgu.

Jak temu zaradzić?

– Są dwie drogi: farmakologiczna i psychoterapeutyczna. Każda z nich jest dobra i przynosi efekty, najlepiej jednak je łączyć.

Pełna treść artykułu w najnowszym wydaniu "Żyj Długo".